Dlaczego nie jesteś naprawdę lubiany i jak to zmienić?

Czy masz problemy interpersonalne? Problemy z ludźmi, z drugim człowiekiem?

Czy czujesz się ogólnie przy ludziach, lub przy niektórych osobach, lub tylko czasami: gorszy, głupszy, nic nie wart?

Czy doświadczasz bycia traktowanym z góry, bez szacunku, bycia poniżanym, lekceważonym, uznawanym za gorszego? Czy czujesz niechęć innych do bliskiej relacji z tobą? Ich dystans? Odrazę albo pogardę?

Jeśli powyższe tematy dotyczą ciebie często, czasem albo tylko w niektórych sytuacjach lub przy określonych osobach, lub nawet masz tylko jedną taką relację – tu znajdziesz wyjaśnienie i rozwiązanie (w jednym). Ten post został stworzony po to, by cię z tej problematyki wreszcie i ostatecznie uwolnić TERAZ.

• Twoje myślenie jest następujące: „Jestem taki beznadziejny, że takiego nikt mnie nie chce. Muszę zatem być inny niż jestem. Muszę być fajny. Muszę się tego nauczyć i bardzo się pilnować. Za nic w świecie nie mogę pokazywać światu swojej prawdziwej twarzy, bo wtedy od razu będę odrzucony.”.

Innymi słowy jesteś przekonany, że przyczyną niechęci innych do ciebie jest to, jaki tak naprawdę jesteś.

Konsekwencją wiary w to przekonanie jest ukrywanie prawdziwego siebie (czyli nie jesteś tym, kim byłbyś w towarzystwie osób, przy których czujesz się swobodnie – np. najbliższej rodziny lub najbliższego przyjaciela, albo kim byłbyś, gdybyś mógł być sobą bez żadnych konsekwencji, a każdy i tak by cię kochał i szanował).

I w konsekwencji postawy, w której ukrywasz samego siebie – jesteś tak sztuczny, tak fałszywy i tak niespójny, że jest to bezbłędnie wychwytywane przez instynkt samozachowawczy każdego człowieka, wzbudzając w nim uczucia takie, jakie wzbudza fałsz: odstręczenie, odrzut, niechęć, pogarda, nieprzyjemność z obcowania. (Dokładnie tak samo reagują konie, gdy spotykają człowieka ukrytego pod nieuświadomioną maską – właśnie dlatego warsztaty z nimi są tak skuteczne i obfitują w olśnienia i uświadomienia).

W rzeczywistości (prawdziwej, nie tej, stworzonej ze złudzeń) nie ma żadnego znaczenia czy jesteś miły, czy spełniasz czyjeś oczekiwania, a także jak głęboko wejdziesz komuś w cztery litery. Bycie sztucznie miłym i nadgorliwym, służalczym i starającym się, bycie jakimś w celu bycia akceptowanym, lubianym, szanowanym czy podziwianym – jest w swej istocie przybraniem maski i graniem roli, pod którą Prawda jest obecna. I Prawda przejawiona wyglądałaby zupełnie inaczej, niż to, co pokazujesz na zewnątrz. I każdy, niezależnie czy karmi świadomy umysł złudzeniami, że taka Ona jest (bo wolałby, żeby taka była), czy widzi tę całą grę i adekwatnie na nią reaguje (niechęcią, odrzuceniem, pogardą) – ROZPOZNAJE tę niespójność. I jest ona niepokojąca.

Ten, kto się na nią (maskę) „nabiera”, bo chce wierzyć, że taka jest prawda – za chwilę będzie płakał, jak bardzo się na kimś zawiódł i opowiadał, jak to zły człowiek wbił mu nóż w plecy (czasem nazwie siebie: naiwnym).

Ten, kto się na maskę nie nabiera – będzie tym, kto cię jawnie nie lubi, kogo od ciebie odrzuca, dla kogo jesteś nic nie wart.

Wtedy możesz uciekać w projekcję, nazywając go: nieświadomym, nisko wibracyjnym, złym, przebywającym w matrixie.

Uciekasz od Prawdy o sobie i o tym, że reakcje innych, których doświadczasz, to reakcje na FAŁSZ, a nie na to, jaki naprawdę jesteś.

Mylisz jedno z drugim, bo zanim pokażesz prawdziwą twarz i zaufasz Prawdzie, już osądziłeś i wierząc osądowi, tym, co pokazujesz, jest maska.

I wierzysz, że ona (maska) jest lepsza, niż prawdziwy ty.

I tak tworzysz swój własny świat złudzeń, swoją szklaną kulę, swoją wyizolowaną rzeczywistość, w której czujesz się bezpieczny, bo chroni złudzenia i w niej nikt nie wskaże ci fałszu, który przybrałeś, bo jest on tam mile widziany (w myśl przyjętego konwenansu, że „niekrzywdzenie siebie nawzajem” jest lepsze, niż szczerość prosto w oczy). Latanie nad ziemią jest osądzane jako lepsze, niż doświadczenie przyziemnego życia, w którym gości wszystko: smutek, radość, złość, zazdrość, szczęście i natchnienie.

W tym świecie złudzeń co najmniej połowa z powyższych (elementów Rzeczywistości) jest osądzana jako zła, więc niedopuszczalna. Niedopuszczona musi zostać przykryta „robieniem dobrej miny do złej gry” albo nawet udawaniem przed samym sobą, że wcale nie czuję tego, co czuję i że muszę się z tym najpierw sam uporać w czterech ścianach, bo mam problem i z czymś takim nie mogę wyjść do ludzi.

Posłuchaj mnie teraz uważnie.

Każdy, kto cię odrzuca (niezależnie od tego kto to jest oraz gdzie i w jakich okolicznościach się to dzieje oraz jak to się dzieje) jest REAKCJĄ na FAŁSZ. Innymi słowy jest dla ciebie informacją: NIE WIDZĘ PRAWDY, ściemniam, udaję, nie dopuszczam, okłamuję samego siebie.

W swoim życiu spotykasz tylko i wyłącznie reakcje na FAŁSZ i na Prawdę.

Nic innego nie ma znaczenia.

Nie jest tak, że jesteś odrzucony, dlatego, jaki jesteś.

Jest tak, że odrzucany jesteś zawsze wtedy, kiedy UDAJESZ.

Udajesz w dobrej wierze i w przekonaniu, że kluczem do akceptacji jest realizacja jakiegoś modelu. Że w ogóle istnieje model cech, za które jest się lubianym czy przyjętym. NIE. Nikt nie jest naprawdę lubiany za żadne cechy. Jest się lubianym ZA PRAWDĘ. To Prawda wywołuje zawsze reakcję PRZYJĘCIA. ZAWSZE. Odrzucenie oznacza wewnętrzne odrzucenie Prawdy w sobie – zamanifestowane w tym samym momencie „na zewnątrz”.

Świat zewnętrzny jest lustrem twojego uznania Prawdy.
I w takim samym stopniu jesteś przezeń uznany.

Nie ma Matrixa, nie ma innych ludzi, nie ma nieświadomych ani tych, którym musisz pomóc albo którymi masz się nie przejmować, bo oni cię nie rozumieją.

Każdy jest, jaki jest, ALE każdy jest tu dla Ciebie – tylko po to, by zamanifestować dla Ciebie to, w jakim stopniu przyjmujesz Prawdę o sobie i jedynej doskonałości wszystkiego, co prawdziwe.

Scenariusz i ludzkie historie to opakowania. Dają pretekst do projekcji, jednak ŚWIADOMOŚĆ polega na tym, że ty to wiesz. Wiesz, co się tak naprawdę wydarza i nie zawierzasz „oczom ciała”, które zawsze widzą innych i cały ten świat zewnętrzny.

Przypatrz się prawdzie w sobie, bądź przez chwilę radykalnie szczery.
Wtedy rozpoznasz jasno, o czym mówię.

Do dzieła samodzielnie lub ze mną na sesji!

Z miłością
Dominika

1 Comment
  • Paradoksalnie to właśnie osoby, które żyją zgodnie z własnymi wartościami są często odrzucane.
    Napisałaś, “kiedy ktoś Cię odrzuca (…) jest reakcją na fałsz”.
    Pytanie brzmi: czyj fałsz?
    Jezus był odrzucony przez większość.

    Co jeśli odrzuca nas np. taka osoba jak narcyz?

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *